Wesołe jest życie staruszka
Emerytura, zwana dawniej rentą starczą, to świadczenie jakie przyznawane jest pracownikowi po wypracowaniu wymaganymi przepisami lat. Świadczenie to powinno wystarczyć na godne i spokojne życie. Nikt nie mówi o luksusach, ale o godnym życiu. Tak być powinno, a jest jak zwykle, czyli nędznie. Ludzie, którzy w swym życiu przepracowali uczciwie nawet 40 i więcej lat w zamian otrzymują głodowe świadczenia. Tak urządził ich peerelowski rząd z jego zusowską przybudówką. Pieniądze obywateli PRL, które zabierano im w ramach składek emerytalnych gdzieś się rozeszły. Teraz panuje powszechna opinia, że emerytów utrzymują pracujący obywatele i że należy z tym raz na zawsze skończyć. Wymyślane są przeróżne argumenty na zmniejszenie i tak już głodowych świadczeń. – Przepracowałam uczciwie 39 lat. Pracowałam w hucie szkła. Jestem schorowaną osobą, ale nie mam przyznanej przez ZUS choroby zawodowej. Prawdopodobnie mi się nie należy. Po prawie 40 latach pracy dostałam 800 złotych emerytury. Po ostatnie rewaloryzacji mam niecałe 850 zł. Pytam się jak mam z tych pieniędzy utrzymać, skoro płacę ponad 300 zł za czynsz, do tego prąd, woda i ciepło to wydatek kolejnych 200 zł, moja choroba pochłania miesięcznie 300 i więcej złotych. Gdyby nie rodzina przyszłoby się tylko powiesić, bowiem na jedzenie już by nie starczyło – skarży się emerytka.
Banki namawiają do brania kredytów, ale emerytom pożyczają niezbyt chętnie. Szczególnie starszym i schorowanym osobom. Kredyt gotówkowy owszem, ale jakie zabezpieczenie może mieć emeryt czy rencista, który raptem pobiera z ZUS-u 500 czy 600 zł.? W reklamach wyglada to imponująco. Stały dochód minimum 500 zł., bez zabezpieczeń, wystarczy tylko zaświadczenie o stałych dochodach i dokument tożsamości a kredyt czeka na ciebie… – Nic z tych rzeczy, twierdzi siedemdziesięcioletni mężczyzna – właśnie wracam z banku gdzie chciałem wziąć 4 tysiące złotych pożyczki. W banku powiedzieli mi, że nie mają pewności czy pożyczkę zdołam im spłacić. Nie wybieram się jeszcze w zaświaty. Mam 780 zł emerytury i spokojnie mogę spłacać te cholerne raty. Co z tego, kiedy już kolejny bank odmawia mi kredytu.
Emeryci i renciści w Polsce traktowani są jako zło konieczne. Są bo są, ale tak naprawdę nikomu nie są potrzebni. Najlepiej gdyby ich nie było. Rewaloryzacje rent i emerytur odbywają się co kilka lat, ale podwyżki jakie ci starsi i schorowani ludzie otrzymują nie pozwalają nawet na wykup jednej recepty. Kredytami gotówkowymi emeryci raczej nie będą się posiłkować z przyczyn już wymienionych, ale również dlatego, że kredyt ma to do siebie, że należy go spłacić. Z czego ma spłacić zusowski emerytobiorca? Z tej, jak kiedyś powiadano, głodowej starczej renty? Bankom emeryci i renciści nie są potrzebni. Są tylko niepotrzebnym balastem, którym muszą się zajmować. Być może w przyszłości, ci którzy składają swoje pieniądze w funduszach emerytalnych będą mieli lepiej. Być może po latach ciężkiej pracy nadejdą dla nich lata spokoju i pogodnej jesieni życia, przyszła emerytura ma być tego gwarantem. Być może, bo nikt nie zagwarantuje, że tak właśnie będzie. Póki co starsi ludzie prowadzą szarą i nieciekawą egzystencję. Dosłownie walczą o to by jakoś przeżyć od emerytury do emerytury. Na lepsze życie już przestali liczyć.
ryszard