Nie zawsze wychodzi na zero

Pero pero bilans musi wyjść na zero, śpiewał kiedyś czasie znany satyryk i kabareciarz Jan Kaczmarek. Jeżeli jednak bilans, obojętnie życiowy czy finansowy, wychodzi nam na zero, to znaczy, że interes nam nie wyszedł. Wprawdzie nie mamy strat, ale nie mamy też zysków, co w swoich wcześniejszych planach przecież zakładaliśmy. – Kiedy zakładałem swoją pierwszą firmę, a był to popularny w Polsce „szmatex”, czy jak kto woli ciuchland, miałem oczywiście swoje plany i nadzieje – opowiada swoją przygodę z mikro biznesem mieszkaniec Opola. Na rozkręcenie interesu postanowiłem wziąć gotówkę z banku. W Millennium wziąłem tzw. szybki kredyt gotówkowy w wysokości 150 000 zł. Całą kwotę zainwestowałem w swój wymarzony biznes. Kupiłem używany samochód dostawczy i jeździłem po ciuchy do Niemiec. Byłem małym przedsiębiorcą, a szmatexów w mieście co niemiara. Mniejsze, na dłuższą metę nie miały szans z gigantami i plajtowały. Kiedy po jakimś czasie usiadłem do podsumowania swojej działalności, mój bilans finansowy niestety nie wyszedł nawet na zero. Kredyt jednak trzeba było z czegoś spłacić. Nie miałem innego wyjścia jak tylko wziąć kolejny kredyt. Tym razem sięgnąłem po konsolidacyjny. Spłaciłem pozostałą część kredytu gotówkowego, a resztę przeznaczyłem na taki, osiedlowy sklep spożywczy. Nie był to interes mojego życia, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Wynająłem lokal od spółdzielni mieszkaniowej za przystępną cenę, zakupiłem towar i rozpocząłem handel. Początkowo szło jak po grudzie, ludzie przyzwyczajeni do innych sklepów nie za często odwiedzali mój sklepik. Od początku jednak postawiłem na jakość, a nie na ilość. To musiało zaprocentować. Powoli ludzie zaczynali przekonywać się do mojego towaru, który mimo, iż był nieco droższy, zawsze był świeży i wysokiej jakości. Kiedy zrobiłem pierwszy bilans zysków i strat okazało się, że wyszedłem na zero. Po roku, usiadłem do ponownego podliczenia i wynik był już pozytywny. Pozostał jednak do spłaty kredyt. Rozszerzyłem asortyment, interes rozkręcał się, otworzyłem kolejny sklep, nic więc dziwnego, że mój bilans finansowy z roku na rok wyglądał coraz lepiej.
Przedsiębiorstwa pragnące rozwijać się, albo ratować się przed upadłością, sięgają po kredyty – najczęściej gotówkowe. Najczęściej bowiem jest to jedyny środek na pozbycie się kłopotów. Kryzys sprawił, że banki zaczynają żądać od swoich klientów, albo nowych zabezpieczeń, albo wypowiadają umowy i żądają natychmiastowych spłat. Przedsiębiorstwa najczęściej nie są w stanie sprostać tym wymogom i idą pod młotek. W tej sytuacji ich bilans finansowy nie ma już żadnego znaczenia.
ryszard

Comments are closed.

Previose Post: