Nie brał kredytu a jest w BIK

- Nigdy nie brałem kredytu, a zostałem wpisany do rejestru Banku Informacji Kredytowej. Mało tego, będę musiał w całości kredyt ten spłacić. Moja historia jest najlepszym dowodem na to, że możemy zostać oszukani, jeżeli tylko dokładnie nie sprawdzimy z czym, a przede wszystkim z kim mamy do czynienia – twierdzi mieszkaniec jednej z podlubelskich wsi/bank informacji kredytowej prowadzi rejestr osób niespłacających zaciągniętych kredytów/.
Został kredytobiorcą wbrew swojej woli. O żyrowanie kredytu poprosił go znajomy, w zamian obiecywał 500 zł. I to od ręki. Na wsi nikomu się dzisiaj nie przelewa więc niefortunny kredytobiorca bez chwili namysłu się zgodził. Znajomy przyniósł flaszkę, wypili, potem była druga flaszka i wtedy znajomy podsunął mu do podpisu dokumenty, ten nie czytając podpisał. Wcześniej oczywiście zadowolony skasował obiecane 500 „tysi”. Jakież było jego zdziwienie, kiedy po miesiącu otrzymał przesłane z banku dokumenty wyznaczające wysokość rat i terminy ich spłat. Na nic zdały się monity, wyjaśnienia zawiadomienie prasy. Nieszczęsny kredytobiorca mógł dochodzić swoich praw w sądzie na drodze postępowania cywilnego, ale kredyt i tak musiał spłacić bowiem na umowie czarno na białym widniał jego podpis. Skoro jednak nie spłacał kredytu, ponieważ, jak twierdził nigdy takowego nie brał, został wciągnięty do rejestru BIK.
Do rejestru Banku Informacji Kredytowych trafiają dłużnicy, którzy zdaniem banków nie spłacają swoich kredytów. Jeżeli taki delikwent figuruje w bazie danych BIK, może być pewnym, że kredytu już nie dostanie. Wspomniany wyżej mieszkaniec podlubelskiej wsi trafił do rejestru na własne życzenie, ponieważ nie sprawdził tego co podpisuje. Tysiące jemu podobnych trafiają, ponieważ z różnych przyczyn długów swoich nie spłacają. Oczywiście jeżeli spłacą zostaną wymazani z pamięci BIK. Przynajmniej ak być powinno. Nie jest to niestety takie oczywiste. Jeden z klientów Money Banku miał pewne zadłużenie, którego nie spłacał i został wciągnięty na czarna listę BIK. Sprężył się jednak i dokonał spłaty, nawet z pewnym wyprzedzeniem. Jakież więc było jego zdziwienie, kiedy okazało się, że nadal figuruje  na liście nieuczciwych kredytobiorców. Kiedy interweniował w banku otrzymał zapewnienie, że bank już kilka miesięcy temu przesłał do BIK informację o całkowitej spłacie zadłużenia. BIK broni się, że takiej informacji nigdy nie otrzymał. – Ktoś tu musi kłamać – denerwuje się „klient” BIK. Skąd zatem rozbieżności w ocenie sytuacji? Czy zawiódł przepływ informacji, ktoś, kolokwialnie mówiąc, zawalił sprawę, a może przeciętny obywatel nie zna przepisów na których oparta jest działalność BIK.? Skoro przepisy o BIK nie są ogólnie znane, to dlaczego nie podaje się ich do publicznej wiadomości?  Kredytobiorcy pytają także kto jest jednostką kontrolna BIK i do kogo zwykły obywatel może się odwołać od jego decyzji? Podobnych pytań jest więcej i ktoś musi na nie wreszcie odpowiedzieć…
Ryszard

<

Tagi: , , , ,

Comments are closed.