Na kłopoty kredyt
Polacy już przyzwyczaili się, że na kłopoty finansowe najlepszy jest kredyt. Jedynym problemem naszych rodaków jest fakt, że jesteśmy zbyt krótkowzroczni. Nie patrzymy w przyszłość. Nie zastanawiamy się, czy w niedalekiej przyszłości będziemy w stanie spłacać nasze zobowiązania w stosunku do banków. Kredyt zawsze łatwo możemy wziąć, gorzej później go spłacić. Ta nasza słowiańska niefrasobliwość zapędziła setki tysięcy Polaków w pułapkę kredytową. Ostatnie informacje na ten temat donoszą, że ponad 1,5 miliona klientów banków zalega z płatnościami zobowiązań powyżej trzech miesięcy, a ponad milion zalega z płatnościami więcej niż pół roku. Mało tego, ponad 100 tysięcy osób, powtarzamy ponad 100 tysięcy osób, ma co najmniej na swoim koncie 10 kredytów w różnych bankach. Nic więc dziwnego, że raty tych delikwentów już dawno przekroczyły ich miesięczny przychody. Pętla kredytowa zacisnęła się na nich i prawdopodobnie nic już ich nie uchroni przed licytacją. Dobrze, jeżeli banki będą miały co odzyskać, gorzej gdy ich klienci już dawno pozbyli się swoich majątków przepisując je na bliższych i dalszych krewnych. Jeszcze rok temu kwota regularnie nie spłacanych kredytów wynosiła niespełna 9 miliardów złotych, do września 2009 roku zadłużenie z tego tytułu wzrosło już do ponad 15 miliardów 200 tysięcy złotych. Sytuacja w jakiej się obecnie znaleźliśmy, upadki setek firm, rosnące bezrobocie, każe przypuszczać, że zadłużenie Polaków będzie rosło. Z pewnością banki będą starać się odzyskać swoje pieniądze, zaczną więc od sprzedaży długów swoich klientów firmom windykacyjnym oraz sprzedaży zastawionych nieruchomości. Może więc się zdarzyć, że steki tysięcy niewypłacalnych polskich rodzin może z dnia na dzień znaleźć się na bruku.
Czy dobry kredyt jest możliwy? Nie ma dobrych kredytów. Są kredyty, które w danej sytuacji ratują nas z opresji finansowej, albo pozwalają na zakup produktu, którego nie jesteśmy w stanie kupić za własną gotówkę. Kredyty są po to by je brać, ale brać z głową. Nie można dopuścić do sytuacji, w jakiej znalazło się 100 tysięcy klientów banków, że klient banku bierze dziesięć i więcej kredytów i nikt go w tym procederze nie kontroluje. Bankom wystarczyła opinia z biura informacji kredytowej, że ich klienci nie są odnotowani w bik. Nie byli odnotowani, ponieważ spłacali swoje zobowiązania kolejnymi kredytami. Nie sprawdzano natomiast ich historii kredytowej w innych bankach. Zabrakło samokontroli banków, które teraz głowią się jak odzyskać swoje pieniądze, bowiem nie oszukujmy się będą miały z tym spore problemy. Banki zdają sobie sprawę z trudności sytuacji, co nie oznacza, że zrezygnowały z kredytowania. Kredyty nadal są udzielane i wszystko wskazuje na to, że będą udzielane, ponieważ banki są stworzone do tego. A klient kredyt zawsze będzie traktować jako ostatnią swoją deskę ratunku.