Spłaciłem wszystkie kredyty i jeszcze zostało

 

Kredyt towarzyszy całemu mojemu życiu. W zasadzie od kiedy sięgnę pamięcią najważniejsze zakupy, które robiliśmy wspólnie z żoną posiłkowane były kredytami. Naszym pierwszym w życiu kredytem, był kredyt dla młodych małżeństw, który wzięliśmy tuż po ślubie jeszcze w czasach peerelu. Kredyt ten pozwoli, nam na zakup mebli, pralki automatycznej oraz telewizora. A później były kolejne. Tamten okres, tzw. czerwonej rzeczywistości, może nie był najlepszym okresem w naszych najnowszych dziejach, ale był to czas naszej młodości. Poza tym państwo było bardziej opiekuńcze niż teraz. O kredyt nie było aż tak trudno, spłacać też można było spokojnie, bowiem każdy miał pracę, a o bezrobociu nikt w Polsce nie słyszał. Tak więc za kolejne kredyty kupowaliśmy kolejne meble, nowe wyposażenie kuchni, sprzęt TV i gospodarstwa domowego oraz  wiele innych niezbędnych do życia przedmiotów. Teściowa moja zawsze nam mówiła: wy to jesteście odważni, ja bym tak nigdy nie zrobiła. Również mój szwagier, który przeżył niestety tylko 60 lat, w życiu nie wziął kredytu. My natomiast kredytach zawsze na kredytach jechaliśmy, ale bez nich nigdy nie mielibyśmy tylu niezbędnych do życia przedmiotów. Na początku lat dziewięćdziesiątych kupiliśmy nasz pierwszy w życiu samochód, oczywiście z banku wzięliśmy kredyt gotówkowy. A później były kolejne auta, nowsze, lepsze, zagraniczne, dające gwarancję lepszej jazdy i tańszej obsługi. Zawsze w takich sytuacjach fatygowaliśmy się do banku po pożyczkę. Jedynym mankamentem tych kredytów był fakt, że współwłaścicielem kupowanego przez nas auta był bank. Dlaczego? Ponieważ samochody były zastawem bankowym i do chwili ich spłacenia kredytu bank trzymał na nich łapę. Ostatnio wzięliśmy kredyt konsolidacyjny. Powodem tej decyzji była spłata kredytu samochodowego, chcieliśmy też wybudować niewielki domek na działce rekreacyjnej, którą nawiasem mówiąc też zakupiliśmy za kredyt. Kredyt konsolidacyjny pozwolił nam na spłatę kredytu samochodowego, resztę przeznaczyliśmy na budowę naszej, szumnie nazwanej, daczy. Budowa domku nad jeziorem od zawsze była naszym marzeniem. Teraz nie wyobrażamy sobie sytuacji, gdyby naszej działki nie było. Od kwietnia do października mieszkamy w naszym domku, zimę spędzamy niestety w mieście. Nie było by to możliwe, bez kredytów bankowych. Dla ludzi takich jak my, czyli zarabiających niezbyt duże pieniądze, kredyty są jedynym rozwiązaniem finansowym na zakup tego mikroskopijnego luksusu. U nas bowiem posiadanie auta oraz działki za miastem jest już pewnym komfortem, żeby nie powiedzieć luksusem. A, że kupionym za pieniądze z kredytu, kto o tym wie i kto będzie później pamiętać.
            ryszard

Comments are closed.